niedziela, 31 maja 2015

At the peak of Pieniny

hej ! 

N areszcie wróciłam do domu z kolejnej trzydniowej wycieczki. Tym razem byłam w Pieninach i przyznam bardzo mi się tam spodobało po mimo iż nie przepadam za górami. Mogłabym rzec że gdyby nie pogoda było by cudownie. Pierwszy dzień oczywiście od długiej podróży która zajęła nam pół dnia. Na początku zwiedziliśmy miasteczko w którym zobaczyliśmy jakiś kościół, źródełko św. Kingi ( tu czytaj kran z którego ciekła woda ) i dom Ady Sari ( tu czytaj zobaczyliśmy napis " Tu mieszkała Ada Sari... " ) I tak w sumie zakończyło się zwiedzanie. Potem to tylko pensjonat w której zabawa rozpoczęła się koło 20 poszłam do sąsiedniego pokoju w którym były moje znajome i zaczęliśmy grać w butelkę. Była taka beka nie mogłam przestać się śmiać zwłaszcza kiedy chłopaki wymyślali wyzwania. Wyszłam koło 23 choć gdybym nie była takim śpiochem zostałabym do rana. A i tak poszłam spać dopiero o 4 nad ranem. Następny dzień był przełomowy zaczęliśmy od spływu Dunajcem. Było cudownie mimo iż było bardzo zimno. Piękne widoki i szum wody zawsze poprawia mi humor. Dodatkowy jeszcze chłopaki zaczęli śpiewać a potem opowiadać kawały więc znów śmiałam się jak głupia. Gdy dotarliśmy na brzeg poszliśmy na spacer po mieście i wyjazd wyciągiem na Palenicę . Gdy już byliśmy na górze przeżyliśmy istną szkole przetrwanie dzień wcześniej mocno napadało przez co trasa turystyczna stała się istnym piekłem było bardzo ślisko i wszędzie było błoto Wszyscy  wrócili brudni i zmęczeni. Trzeciego dnia zobaczyliśmy jakiś zamek i przepłynęliśmy statkiem i w sumie to tyle. A to zdjęcia z wycieczki :











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz